
Tylko do połowy kwietnia będzie można oglądać dwie wystawy czasowe:Merk… znak… identyfikacja oraz Alfred Świerkosz (1900–1968). Z wybrzeża polskiego. Po tym terminie przyjdzie czas na nowe ekspozycje, ale zanim to nastąpi, mamy do opowiedzenia jeszcze jedną historię, która na dodatek łączy i spina te dwie muzealne prezentacje.
Węgorz na bodarzu kaczką dziennikarską
Czy słyszeliście opowieść o dwugłowym węgorzu, którego rybak Budzisz z Jastarni złapał na bodarz? Taka wiadomość obiegła prasę codzienną pewnego marcowego dnia 1936 roku. Podano wówczas, że w przerębli lodowej Zatoki Puckiej, uderzając po dnie, natrafił na gniazdo węgorzy. Po wydobyciu ościenia znalazł w żelazach narzędzia węgorza o rozmiarach 1 metra. Uwolniwszy rybę, ze zdumieniem stwierdził, iż posiada ona dwie głowy. W pierwszej chwili, wstrząśnięty niebywałym odkryciem, stracił po prostu głowę, gdyż tak się przeraził niebywałego monstrum morskiego, że skorzystał z tego dziwaczny węgorz i zsunął się w przerębel. Rybak tak przejęty był swoim odkryciem, że zaprzestał dalszych połowów. („Robotnik”, 3.03.1936, nr 70).
Resztę materiału czytaj pod tym linkiem:
Węgorz na bodarzu kaczką dziennikarską
Wśród zabytków w dziale etnograficznym dużą grupę stanowią obiekty związane z kaszubskim rybołówstwem przybrzeżnym. Liczną reprezentację stanowią rozmaite bodarze, czyli narzędzia rybackie kolne używane do morskich połowów węgorzy, szczególnie jesienią i zimą. Miały one różny kształt i formę. Raz były to jednozębne ości, innym razem występowały w formie wielozębnych grzebieni lub tulipanów. Zawsze osadzone na długiej drewnianej żerdzi umożliwiającej dotarcie do śpiących na dnie, pod lodem węgorzy. Używanie bodarzy do zimowego połowu z lodu, metodą określaną przez Kaszubów “na dźganego” ze względu na niszczący niewymiarowe okazy oraz kaleczący węgorze już wtedy uznawany był za kłusowniczy. W związku z tym, okresie międzywojennym wprowadzono zakaz połowu nimi w ustawie o rybołówstwie z dnia 7 marca 1932 roku.
